Roztropice – Muzyka Jako Inspiracja
Muzyka jako inspiracja
Ostatnio bardzo istotna mi osoba powiedziała, że bardzo dużo słucham muzyki. Ciężko mi było odpowiedzieć od razu, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałem ale po szybkim przeanalizowaniu tematu wyszło, że muzyka towarzyszy mi kiedy tylko może. Mam dość uciążliwą cechę – jeśli jakiś kawałek wpadnie mi w ucho to wałkuję go non stop, czasami nawet po kilka godzin. Dodatkowo zawsze utożsamiałem dźwięk z obrazem – to chyba tłumaczy dlaczego jednym z gatunków, który uwielbiam jest muzyka filmowa. Słuchanie ścieżek dźwiękowych z filmów jest dla mnie powrotem do tych obrazów, dużo bardziej wolę wrócić do muzyki niż kolejny raz oglądać film. Jeśli tylko mam trochę wolnego czasu oraz siły, a ta kombinacja zdarza się u mnie tak często jak całkowite zaćmienie słońca, staram się fotografować dla siebie. Nic konkretnego, żadnych planów tylko sprzęt fotograficzny i ochota wyjścia z domu – wtedy włączam w odtwarzaczu muzykę instrumentalną i wsiadam w samochód i jadę przed siebie. Los usytuował mnie w pięknych rejonach Śląska Cieszyńskiego w pobliżu Beskidów, także jest w czym wybierać – ładne góreczki, ciekawe stawy, dużo wiosek i wszędzie blisko. Muzyka przygrywa, a moje oczy patrzą i podświadomie czegoś szukają, czasami wracam do domu tylko z uśmiechem bo pogoda czy światło nie dopisały ale czasami uda się wykonać jakieś zdjęcie. Ładne czy brzydkie, to nie ważne ale muzyka pomaga mi oprawiać fotograficznie to co widzą oczy.
Fotografia jest dla mnie sztuką wypowiedzi, która nie znosi pośpiechu i roztargnienia. Zdjęcia „wychodzą” kiedy mam na to czas i mogę się spokojnie skoncentrować, jak się śpieszę to najpiękniejsze światło może padać na wspaniałą scenerię a i tak nic tego nie będzie. W pracy człowiek nabiera tępa i trudno jest potem wyhamować, tak aby w pełni cieszyć się ulotną chwilą. Człowiek zabiegany nie ma czasu popatrzyć w niebo i podziwiać kolory zachodu słońca, poczuć wiatr, wziąć głęboki oddech. W tym zahamowaniu i dostrojeniu pomaga mi właśnie muzyka. Dzień może być bardzo ciężki, problemy mogą przygniatać, łzy same mogę cisnąc się do oczu… Wtedy wystarczy kilka minut słuchania muzyki, aparat w ręku, kilka kroków na łonie natury i … wszystko wraca do normy. Znowu jestem wolny.
Wczoraj (19.04.2010) był właśnie taki dzień kiedy udało mi się z wielką ochotą wybrać po pracy i robić zdjęcia dla przyjemności. Zapraszam was do kilku pamiątkowych zdjęć z wizyty w Roztopicach przy muzyce Fiony Joy Hawkins.
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Serdecznie Pozdrawiam,
Wojciech Wandzel









Pozostaw po sobie komentarz