Misteria Paschalia 2018 Reportaż Fotograficzny oraz Subiektywna Opowieść, Kraków, Polska

In Architecture, Concert, Kraków, Photography
Scroll this

Kilka słów na temat samego festiwalu:

„Dzięki niemu muzyka dawna stała się wizytówką Krakowa – Misteria Paschalia to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najważniejszych europejskich festiwali poświęconych muzyce renesansu i baroku. Zasłużył na to miano konsekwentnie budowanym wizerunkiem, spójną ideą oraz wysmakowanym programem. Prezentowany jest tu niepowtarzalny repertuar, w tym przedsięwzięcia nowe lub przygotowane specjalnie na Misteria Paschalia. Formuła opiera się na prezentacji starannie wyselekcjonowanej muzyki związanej z Wielkim Tygodniem i Wielkanocą, wykonywanej przez uznanych mistrzów i wybitnych interpretatorów muzyki dawnej. W ciągu czternastu lat powstała marka, która przyciąga melomanów z całego kraju i jednocześnie promuje Kraków jako miasto, w którym odbywają się wydarzenia kulturalne na najwyższym światowym poziomie.”

źródło: misteriapaschalia.com

Dla mnie to dopiero trzecia edycja festiwalu ale już od pierwszej przypadł mi do gustu. Każde wydarzenie w Krakowie ma tę swoją aurę, której nie dałoby się odtworzyć w żadnym innym mieście, ale Misteria są wyjątkowe. Może jest to związane z faktem, że odbywają się podczas Wielkiego Tygodnia i muzyka dawna automatycznie sprzyja refleksji świątecznej. Dla mnie równie ważne jest to, że koncerty odbywają się w bardzo ciekawych miejscach. Architektura Krakowa zawsze mnie fascynowała, a dzięki zleceniom w Krakowie miałem przyjemność odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Krakowskie kościoły zawsze należały do mojej prywatnej czołówki. Festiwal Misteria Paschalia to cykl koncertów, które odbywają się między innymi w kościołach.

Chciałbym w tej relacji przeprowadzić Cię, drogi widzu, przez ogólny klimat festiwalu. Wybierzemy się na uduchowiony spacer przez dwa wspaniałe kościoły, odwiedzimy dwie sale centrum kongresowego ICE Kraków oraz zjedziemy 135m pod ziemię w Kopali Soli w Wieliczce.

Zaczynamy od Kościoła Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej oraz koncertu „Mesjasz” Händla, ale, jak to powiedział sam dyrektor rezydent, Pan John Butt , nie w standardowej wersji, lecz wersji z 1743r, w wykonaniu Dunedin Consort.

Na miejscu zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Ułożenie sceny inne, niż w poprzedniej edycji, oraz temperatura panująca w Kościele. Żartem powszednim stało się później komunikowanie, że człowiek musi wyjść na zewnątrz aby się trochę ogrzać. Bardzo podobało mi się natomiast oświetlenie Kościoła. Światło było bardziej sceniczne, niż pamiętałem z poprzedniej edycji w tej lokalizacji, ale nie pozbawiało klimatu.

Niska temperatura wnętrza zmiękczyła oświetlenie punktowe przez co widać było smugi światła. Ogólne zmiękczenie wpłynęło bardzo pozytywnie na szerokie kadry, a to moja ulubiona forma pokazywania świata. Rozpiętość tonalna matrycy Sony także robi swoje, można powiedzieć, że rejestruje cuda.

Koncert był na tyle głośny, że poruszanie odbywało się bez problemu, ale z racji, że to jest miejsce kultu, nie poruszałem się szybko, tylko spokojnie i rozważnie. Nie lubię zwracać na siebie uwagi, a podczas koncertu muzyki klasycznej osoba szybko idąca wzdłuż rzędów wytrąca ludzi z klimatu. A przecież właśnie ze względu na ten klimat pofatygowali się właśnie na koncert na żywo; błędem byłoby więc go zakłócać.

Po fantastycznym finale koncertu – kto był ten wie! – udajemy się na następny do Bazyliki Bożego Ciała na Angielskie Arie. Koncert bardzo kameralny. Słuchacze zebrali się tylko w prezbiterium tak, że każdy, kto wchodził na koncert, przechodził przez całą nawę główną i mógł podziwiać wspaniałą architekturę kościoła, która wyeksponowana była ciekawym oświetleniem. Całość nastrajała w piękny sposób na koncert. Lea Desandre śpiewa delikatnym mezzosopranem a Thomas Dunford gra lutni. Delikatnie, cicho, bez jakiegokolwiek nagłośnienia. Szpilka uderzając o kamienną podłogę narobiłaby rabanu. W tym momencie byłem zachwycony, że mogłem skorzystać z elektronicznej migawki. Nie wydaje żadnego dźwięku a ja mogę się skupić na pracy, a nie na tym, czy zakłócam odbiór uczestnikom. Wykonałem kilkadziesiąt zdjęć i wycofałem się za uczestników koncertu.

Moim zdaniem mechaniczne migawki w krótkim czasie powinny być zakazane na koncertach. Cieszy mnie, że nowe technologie pozwalają na taką pracę. Podnosimy jakość wykonywanej usługi, kulturę odbioru koncertu bez straty jakości na zdjęciach. Mnie to niesamowicie cieszy!

Kolejny dzień, który miałem przyjemność fotografować to koncert w ICE Kraków Congress Center, Sala S2. Polska premiera Żałobnego Lamentu.

„Program dzisiejszego koncertu stworzony został z muzycznych opracowań najpiękniejszych kantyków i psalmów. Teksty te, pomimo że wywodzą się głównie ze Starego Testamentu, niosą treści uniwersalne. Słuchamy ich w urzekającym wykonaniu chóru The Marian Consort i {oh!} Orkiestra Historyczna! Prowadzi Martyna Pastuszka. Dzisiejszy koncert to zarówno polska premiera, jak i kolejne zamówienie Festiwalu, program opracowany specjalnie dla naszej publiczności!Program dzisiejszego koncertu stworzony został z muzycznych opracowań najpiękniejszych kantyków i psalmów. Teksty te, pomimo że wywodzą się głównie ze Starego Testamentu, niosą treści uniwersalne. Słuchamy ich w urzekającym wykonaniu chóru The Marian Consort i {oh!} Orkiestra Historyczna! Prowadzi Martyna Pastuszka. Dzisiejszy koncert to zarówno polska premiera, jak i kolejne zamówienie Festiwalu, program opracowany specjalnie dla naszej publiczności!”

żródło:  fb:/MisteriaPaschalia

Koncert sam w sobie bardzo cichy, ale klimatyczny i przyjemny. Trudny do fotografowania, bo światło mocno skoncentrowane na scenie, a scenografia bardzo statyczna. Po kilku kadrach mam wrażenie, nie licząc perspektywy, że zaczynam się powtarzać. Poruszam się powoli i ostrożnie, bo nie chcę zwracać na siebie uwagi, ale staram się szukać kadrów. Jest energia i chęć do pracy. Konstrukcja sali S2 daje możliwość przemieszania wzdłuż bocznych siedzeń aż do miejsca, gdzie widzimy scenę całkowicie z boku. Daje to bardzo fajny kąt widzenia na muzyków. Chciałem zrobić coś innego, dlatego zdecydowałem się na użycie obiektywu Tilt&Shift. Akurat do akcji wkroczył chór, więc ułożyłem głębię ostrości tak, aby pokazać linię złożoną przez śpiewających artystów.

Kolejna zagrywka w celu urozmaicenia tematu to odbicie w miejscu czarnej przestrzeni przed sceną. Nie naruszam części sceny, bo zależy mi na tym, aby zdjęcie miało swoją wartość marketingową, ale wprowadzam dodatkowy element, który ma trochę zaskoczyć widza. Może dzięki temu zdjęcie zostanie zapamiętane. W dzisiejszych czasach tysięcy obrazów, które oglądamy na co dzień, jeden który zapamiętamy na dłużej to sukces jego twórcy.

Inne podejście do tej samej techniki…

Wieczór kończymy kolejnym koncertem w Bazylice Bożego Ciała w Krakowie, gdzie miało miejsce światowe prawykonanie zrekonstruowanego dzieła Wacława z Szamotuł: „Lamentationes”, dedykowane specjalnie Festiwalowi Misteria Paschalia. Autorem rekonstrukcji jest Marc Lewon (Schola Cantorum Basiliensis).

Przed koncertem udało mi się zająć dogodne miejsce po lewej stronie sceny, zaraz przy wejściu do zakrystii. Dzięki temu udało mi się zrobić kilka interesujących kadrów i jednocześnie pozostać poza uwagą publiczności. Miejsce idealne, bo mogłem zrobić kilka zbliżeń na panią dyrygent (Agnieszka Budzińska-Bennett) oraz na artystów.

Koncert należał do cichych i znowu byłem bardzo szczęśliwy, że mam do dyspozycji bezgłośny aparat, jedynie zmiana obiektywów sprawia trochę problemów. Zdejmowanie przedniego dekielka lub klik przy zakładaniu innego obiektywu zwraca uwagę ludzi dookoła. Tak! Aż takie ciche bywają koncerty na Misteriach. Dodatkowo akustyka kościoła uwydatnia każdy dźwięk, więc trzeba bardzo uważać.

Wychodząc nie mogłem się powstrzymać i musiałem uwiecznić szeroki kadr kościoła wraz z ludźmi oraz artystami.

Kolejny dzień Misteriów to dla mnie wyzwanie w Kopalni Soli „Wieliczka”. Byłem zachwycony, JAK zobaczyłem, że mam przyjemność znowu mierzyć się z tym miejscem. Miejsce jest magiczne, sami zobaczcie…

Szybem Daniłowicza jedziemy pod ziemię. Wchodzimy do „klatki” na osiem osób. Z lewej strony dochodzi dźwięk podobny do gongu, który rozpoczynał walki bokserskie w ubiegłym wieku. Grawitacja i różne metaliczne dźwięki oznajmiły, że ruszyliśmy w dół. Na początku bardzo powoli, naraz szybciej, ale jak szybko nie byłem w stanie powiedzieć, bo stało się straszliwie ciemno. Tylko mała lampka na górnej części naszego piętra klatki dawała lekką otuchę. Taki fragment cywilizacji zabrany w podróż pod ziemię. Wychodzimy z szybu, krótki spacer i jesteśmy w Kaplicy św. Kingi. Położona jest 101 pod ziemią i ma powierzchnię 465m2.

„Najpiękniejsza, najokazalsza, najcudowniejsza. Blask kryształowych żyrandoli pada tu na misternie rzeźbioną posadzkę. Zapierające dech w piersiach płaskorzeźby i ołtarze odznaczają się niezwykłym artyzmem. Kaplica Św. Kingi to perła w koronie Kopalni Soli „Wieliczka” i prawdziwy obiekt dumy górników. Uroczystość zorganizowana w tak wyjątkowym miejscu nabierze niezwykłej rangi, zapadnie w pamięć gości na długo po jej zakończeniu.”

żróło: kopalnia.pl

Kolejny bardzo przyjemy, intymny koncert. Wielu słuchaczy miało zamknięte oczy, oddawali się przyjemności słuchania. Mając to na uwadze przemieszczałem się bardzo cicho. Koncert nie miał trwać długo, więc postanowiłem na początku fotografować z bliska, by następnie oddalić się na tyły i dokończyć materiał szerokimi kadrami, które będą pokazywać skalę przedsięwzięcia.

Bardzo przypadło mi do gustu oświetlenie koncertu. Statyczne piski światła, ostre przy ołtarzu a rozmywające się na końcach, stanowiły ładną linię zbiegów, które kierują widza na scenę. Zestawiając to z „naturalnym” światłem Kaplicy stworzono efekt, który bardzo mi przypadł do gustu. Patrząc na kadry wykonane niejako okiem widza, po lewej stronie mamy drewnianą linię wzmocnień, która „podtrzymuje” sufit.

Jedno z zdjęć, które przypadło mi do gustu, to kadr z figurą Jana Pawła II. Tak ustawiałem kadr, aby światło reflektora było rozszczepione przez krawędź posągu, a sama figura jak gdyby pokazywała na wydarzenie odbywające się w tle.

Kiedy zaspokoiłem potrzeby materiału, a dalsze przemieszanie się po sali byłoby zbędnym robieniem hałasu, udałem się na schody, aby wykonać kilka dodatkowych zdjęć z dala od uczestników koncertu. Jeden kadr z obiciem, bo nie mogłem sobie tej przyjemności odmówić…

Nie odmówiłem sobie także zakrzywienia głębi ostrości… odległość od tematu sprzyjała, a efekt wyszedł bardzo przyjemnie.

Po koncercie udałem się ponownie do szybu. Dość nietypowe miejsce do opuszczania sali koncertowej, ale zdecydowanie zapada w pamięć. Tym razem zapadło na dłużej, ponieważ jechałem do góry klatką bez jakiegokolwiek oświetlenia. Zmysły oszalały i jakaś cząstka mojej świadomości była zachwycona. Podniosłem rękę do twarzy, aby sprawdzić, czy zobaczę jakiekolwiek załamanie światła. Nie było widać nic. To był niesamowity moment, ale muszę przyznać, że mimo całego zafascynowania jednocześnie tęskniłem za światłem. Jakby mogło być inaczej… w końcu fotografia z greckiego to „malowanie światłem”.

Ostatni dzień mojego fotograficznego dokumentowania Misteriów to niedzielny koncert Georga Friedricha Händela: Samson w Sali S1 ICE Kraków, pod batutą Johna Butta grali Dunedin Consort. Koncert był transmitowany na żywo w telewizji mezzo, także jeszcze przed rozpoczęciem wraz z koordynatorem koncertu sprawdziliśmy gdzie mogę fotografować.

Szybko wyszło, że nie mogę się zbliżać do sceny, dodatkowo po rozpoczęciu okazało się, że koncert jest dość cichy. Choć w momentach kiedy włączał się chór było głośniej i jednocześnie bardziej podniośle. Zacząłem od kadrów z perspektywy loży prezydenckiej, sprawdzając boczne kąty.

Dla urozmaicenia materiału zrobiłem panoramę z czterech kadrów, aby pokazać rozmieszczenie muzyków na scenie. Osobiście wolę skleić kilka poziomych kadrów, gdyby ktoś kiedyś chciał to zdjęcie wykorzystać w druku.

Z loży prezydenckiej można zrobić piękny, symetryczny kadr na scenę. Przy takiej odległości 24mm wystarczyło aby pokazać ogrom sali s2 oraz piękną charakterystykę światła. Zachwycony jestem stabilizacją matrycy w systemie Sony. 1/8s fotografowane z ręki. Nie ma potrzeby wyciągać statywu i zwracać na siebie dodatkową uwagę.

Kiedy wykonałem wstępną dokumentację wydarzenia postanowiłem pobawić się trochę efektami. Zrobiłem odbicie sceny w pełnym kadrze. Efekt lustra jak już wcześniej przy okazji poprzednich dni. Bardzo fajna metoda, która umożliwia zrobienie czegoś surrealistycznego. Tworzymy inny obraz niż każdy słuchacz jest w stanie zobaczyć.

Misteria Paschalia 2018 to było przepiękne wydarzenie. Nie spodziewałem się, że aż tak przypadnie mi do gustu. Pisząc to podsumowanie czuję lekką depresję twórcy… To takie uczucie, kiedy kończymy z pięknym i długim projektem. Oddajemy swoje dzieło, w moim przypadku dokumentację fotograficzną, doprawiną moim subiektywnym podejściem do tematu. I… koniec. Trzeba przygotować się do innego projektu. Ja się angażuję w to co robię i nie potrafię inaczej. Zdjęcia staram się robić od serca, bo inaczej umrą w tłumie kolorowych obrazów, które oglądamy codziennie, a tak jest szansa, że ktoś je zapamięta na dłużej.

Drogi Widzu, dziękuję za Twój czas i mam nadzieje, że podróż po „moich” Misteriach Paschaliach 2018 przypadła Ci do gustu.

Pozdrawiam Serdecznie,
Wojciech Wandzel.