Aukso Plays Voo Voo Spektakularny Koncert, Tychy, Polska

In Aukso, Concert, Photography
Scroll this

Drugi tydzień marca, piątek. Mój kalendarz podpowiedział, że wieczorem muszę się zjawić na koncercie Aukso w Tychach. Jadąc na miejsce nie wiedziałem, że będę miał przyjemność fotografować najbardziej spektakularny koncert jaki widziałem w Mediatece, ale może po kolei…

Przy słowach HCH sala koncertowa oświetlona była na czerwono. Kolor czerwony to jeden z bardziej żywych i intensywnych kolorów. Mimo, że jest to w kolorystyce odpowiednik miłości i ma wiele pozytywnych odniesień, to ma także symbolikę siły, gniewu itd. Przez moment zastanawiał mnie ten dobór koloru ale myśli moje rozproszyło wejście orkiestry i zespołu. Każdy zajął swoje miejsce, skromne ukłony i zaczyna grać muzyka. Byłem wtedy blisko sceny i polowałem na portrety muzyków. Światło było bardzo delikatne i klimatyczne. W kadrze miałem Wojciecha Waglewskiego ale światło było niewystarczające aby kadr był przyjemny dla oka. Nagle, luminacja otaczających muzyka świateł wzrosła i cyk. Mamy to…

Wtedy też dotarły do mnie pierwsze brzmienia i od razu miałem ochotę usiąść tam gdzie stałem, odłożyć aparat i być słuchaczem. Bardzo spokojny początek, delikatne smyczki, całość spokojna, refleksyjna… Nic tylko zamknąć oczy i dać się ponieść. Słuchając tej ciekawej melodii głowa sama porusza się w rytmie delikatnego brzmienia głosu śpiewaka, faluje niczym źdźbło trawy na delikatnym wietrze. Człowiek na wrażenie, że unosi go ta muzyka, trwało to chwilę i pojawiła się gitara. Zamienia się miejscami ze śpiewem, który wcześniej górował w utworze. Teraz rolę przewodnika spełnia gitara, której cały czas akompaniują smyczki.

Utwór nagle stał się głośniejszy, ilość światła wzrosła. Zefir, który delikatnie muskał źdźbło teraz stał się wiatrem zwiastującym burze. Wyrwało mnie to rozważań o muzyce i wskoczyłem na obroty. Koncert ożył. Byłem zachwycony bo muzyka była wspaniała i pojawiło się światło. Bez światła fotografia nie istnieje a przy delikatnym statycznym oświetleniu najlepiej zamknąć oczy i wsłuchać się w muzykę. Kiedy jednak muzyka sprawia, że głowa podryguje sama a światło dynamicznie komplementuje wydarzenie, to biorę się do pracy bo jest co pokazać.

Kiedy jesteś uczestnikiem takiego koncertu masz możliwość oddania się przygotowanemu przez kogoś wydarzeniu. Repertuar, światła, organizacja to tylko małe składowe całego show, które możesz siedzieć i podziwiać. Moim zadaniem natomiast jest pokazanie tego wydarzenia od strony, której Ty drogi widzu nie możesz zobaczyć. Pokazać całość z perspektywy niedostępnej lub bardzo niewygodnej dla przeciętnego widza. Dyskretnie podejść do artystów i spróbować złapać ulotny moment. Zestawić plany… stworzyć opowieść.

Powyższe zdjęcie przedstawia coś, czego siedzący na dole człowiek nigdy nie mógł zobaczyć. To zdjęcie jest właśnie dla Ciebie drogi widzu, chciałem abyś mógł zobaczyć jak spektakularnie ten koncert wyglądał. Chciałem pokazać wam inną perspektywę i zestawić to tak aby pasowała do charakteru koncertu.

Koncert raz był bardzo spokojny i refleksyjny, by przy następnym utworze zyskać dynamiki, którą podkreślały światła. Starałem się złapać jak najwięcej tych zmian, pokazać różne kadry, przemieszczałem się po sali. Aż nagle przyszedł czas na kolejny utwór, który zapadł mi w pamięć. Może stało się tak, bo przerwa pomiędzy utworami była trochę dłuższa ale myślę, że jest to związane z samym utworem.

Utwór nazywa się „Gdybym”. Z opisu można się dowiedzieć, że jest to trzeci singiel z albumu „Dobry wieczór” i wydany został 4 lutego 2015. Proszę mi wierzyć, że Voo Voo razem z Aukso wykonali go rewelacyjnie. To moje małe odkrycie i od dzisiaj zagości w osobistej playliście pod tytułem „refleksyjne”.

Scena podzielona była na dwie części, lewą zajmował zespół Voo Voo a Aukso wraz z dyrygentem zajmowali prawą część. Nowy rodzaj oświetlenia spowodował, że za plecami muzyków po jednej i po drugiej stronie sceny pojawiły się cienie. Ta ciekawa projekcja stworzyła drugi wymiar, tło całego wydarzenia. Potęgowało to odbiór muzyki a dla mnie tworzyło świetną okazję to pokazania czegoś nowego. Sami zobaczcie…

Podsumowując, koncert był czystą przyjemnością dla fotografa. Odpowiednio głośny aby podczas przemieszczania nikomu nie przeszkadzać. Światło było dynamiczne i przyjemne. Nie należało do prostych ale tylko wyzwania cieszą na dłuższą metę. Całkowicie nowe oświetlenie sceny, którą dość dobrze znałem dało mi możliwość i jednocześnie zmusiło mnie do zrobienia czegoś innego i tak powstało to zdjęcie z góry. Na koniec jeszcze jeden wariant poprzedniego ujęcia. Tamten pokazywał skalę i magię… tutaj trochę więcej detalu…

Serdecznie dziękuję Ci za wizytę. Jest mi bardzo miło, że mogłem Cię gościć. Zostaw po sobie jakiś ślad…

Pozdrawiam,
Wojciech Wandzel